"manekinki nie jedzą. mają twardą, gładką skórę. piękne włosy, drobne palce wąskich dłoni, długich rąk. wielkie oczy, błyszczące wilgocią jak po śnie. pomalowane życiem usta."

piątek, 21 marca 2014

szoruję twarz gruboziarnistym peelingiem. skóra jest zaczerwieniona, krostki popękały i krwawią. zmywam z twarzy wszystkie oznaki mnie. jestem teraz szarą, beznamiętną masą, z której popkultura może ulepić obywatela idealnego. dołączam do tych ludzi z którymi codziennie jeżdżę rano i popołudniu metrem. nie myślę, nie czuję, wszystko mi jedno. jestem zaprogramowana na wejście do wagonu na początku peronu i wyjście na następnej stacji.
coraz słabiej widzę.
coraz gorzej słyszę.
coraz mniej pamiętam. nie pamiętam nawet co chciałam napisać.
coraz więcej jem.
powoli umieram w sobie. umieram w sposób, w jaki chyba zawsze chciałam umrzeć. zgnić od środka. położyć się na ściółce i zarosnąć mchem, niezauważona przez nikogo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz